Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

Mój Łask | September 26, 2018

Scroll to top

Top

3 komentarze

Prywatny parking handlarza

Prywatny parking handlarza

Petenci PUP denerwują się, że nie mogą zaparkować samochodu przed urzędem pracy. Powodem są samochody wystawione na sprzedaż, które zalegają na parkingu.

 

Mieszkańcy Łasku tracą cierpliwość do handlarzy samochodów. Szczególnie tego, który wystawia swoje samochody przed Powiatowym Urzędem Pracy.

– W tym miejscu ilość samochodów na sprzedaż sukcesywnie się powiększa. Czy można z tego parkingu zrobić sobie prywatny folwark? Przyjeżdżają petenci do PUP i nie mają gdzie zaparkować, bo miejsce zajmuje im jedna osoba i to jeszcze kilkoma samochodami. Czy władze powiatu nie dostrzegają problemu, czy nie chcą go dostrzec? – denerwuje się jeden z mieszkańców.

Będąc pod PUP, udało nam się naliczyć aż siedem pojazdów przeznaczonych na sprzedaż. Większość należy do jednego właściciela, bowiem numer kontaktowy jest ten sam. Widać, że niektóre pojazdy stoją tutaj od dłuższego czasu. Zdradza je wszędobylski kurz. Inne są „świeżo” podstawione i można twierdzić, że kolekcja będzie się powiększać. Są to auta sprowadzane z zagranicy. Czekają na kupujących.

Problem dostrzegają również władze powiatu. Twierdzą, że samochody wystawione na sprzedaż kłują ich w oczy, ale nie mogą za bardzo nic z tym zrobić.

– Wydawać się może, że parking, na którym zalegają samochody wystawione na sprzedaż, należy do nas. Tak niestety nie jest. Samochody zaparkowane są wzdłuż drogi wojewódzkiej, a nie na naszym wewnętrznym parkingu. Nic nie możemy z tym zrobić. Również zwróciłem uwagę na ten problem. Z tego co się orientuję, jeżeli właściciel ma wykupioną polisę OC, to również policja nie może za wiele zdziałać. Dobrze jednak, że mieszkańcy zwracają uwagę na takie rzeczy. Zawsze można zaalarmować policję – zastanawia się Marek Krawczyk, wicestarosta łaski.

O problemie poinformowaliśmy również Zarząd Dróg Wojewódzkich. Obiecano nam, że pracownicy przyjrzą się sprawie.

Swego czasu problem pojawiał się w Kolumnie, gdzie również wzdłuż drogi zalegały auta wystawione na sprzedaż i zajmowały parking. Teraz handlarze przerzucili się do stolicy powiatu.

Co ciekawe, w Myszkowie (woj. śląskie) radni inaczej poradzili sobie z takim problemem. Uchwałą z listopada 2016 roku chcieli pozbyć się nielegalnych handlarzy samochodów. Od tego momentu miasto nakładało 300 zł za metr kw. opłaty targowej za wystawienie samochodu na sprzedaż przy chodniku. Stawka nie przekroczyła jednak 751,65 zł dziennie. Naliczenie takiej opłaty otrzymał każdy, kto miał przyklejoną kartkę „sprzedam”.

– Zaporowa kwota za handel na ulicy czy chodniku ma służyć uporządkowaniu strefy handlu na terenie miasta oraz stworzeniu warunków do równego traktowania wszystkich kupców na terenie Myszkowa. Kramy, bielizna i inne akcesoria ustawiane w centralnych miejscach nie służą jego wizerunkowi oraz tworzą klimat XIX-wiecznego miasta. Jeżeli chodzi o samochody, to zwróciła się do nas grupa osób posiadających komisy samochodowe o respektowanie zapisu tej uchwały – powiedziała w rozmowie z „Gazetą Myszkowską” rzeczniczka prasowa urzędu miasta Małgorzata Kitala-Miroszewska.

Miał być to „bat” na nielegalnych handlarzy, a rykoszetem oberwali zwykli mieszkańcy.

– W moim aucie zaparkowanym przed blokiem umieściłam informację, że chcę go sprzedać. Wiele osób tak przecież robi. Nie zaśmiecam miasta, nie robię nikomu konkurencji, nie prowadzę działalności gospodarczej, chcę dysponować jedynie swoją własnością. Okazuje się, że nie mogę! Kilka dni temu znalazłam wetkniętą za wycieraczkę informację – trzy kartki formatu A4 włożone w plastikową „koszulkę” – z której wynika, że nie wolno mi umieszczać w aucie ogłoszenia o sprzedaży samochodu. Jestem straszona, że mogę za to dostać „mandat” w wysokości 300 złotych! Dla Straży Miejskiej, bo to chyba oni ją tam umieścili, jest to… sprzedaż uliczna, porównywalna chyba ze sprzedażą warzyw czy innych towarów na straganie. Czy to nie absurd? – dla „Gazety Myszkowskiej” wypowiadała się jedna z mieszkanek.

Czy istnieje więc złoty środek na walkę z zalegającymi autami na sprzedaż wystawionymi przez handlarzy? Być może Zarząd Dróg Wojewódzkich takowy znajdzie.

Komentarze:

  1. alek

    „Czy istnieje więc złoty środek”
    – a Urząd Skarbowy nie mógłby się zainteresować tymi „handlarzami”??

  2. Jasiek

    Jak to policja nie może nic zrobić? Skoro to auto ze zdjęcia ma nie ważne tablice rejestracyjne. Te tablice handlarze drukują w firmach reklamowych na pleksi, nie posiadają żadnych znaków identyfikujacych z Niemiec. U nas jest homologacja + nr wybity. U niemca jest numer wybity. A auto na 99% zostalo wyrejestrowane w Niemczech a policja pozwala na jazdę pojazdami bez tablic rejestracyjnych? Czy handlarze to Policjanci. A droga jest wojewódzka to jaki ma nr?

  3. Marian

    Proste rozwiazanie wstawic rachunek na kazde auto jak za stragan miejsce handlowe i placic jak na targowicy od zajmowanego miejsca za metraz 🙂

Wstaw komentarz