• Agnieszka Sobczak: – Z wykształcenia jest pani polonistką. Gdzie i jak długo pracowała pani w zawodzie nauczyciela, zanim objęła stanowisko dyrektora Gminnej Biblioteki Publicznej w Sędziejowicach?

    Beata Magdziak: – W latach 2001-2010 pracowałam jako nauczyciel polonista w Zespole Szkół Rolniczych w Sędziejowicach. Od 2005 po skończeniu studiów podyplomowych uczyłam także wiedzy o kulturze, studiując jednocześnie bibliotekoznawstwo i informację naukową. Potem przyszedł czas na licencjat z filologii angielskiej. Nie zdążyłam jednakże wyszlifować swoich umiejętności nauczania języka obcego, ponieważ, jak wiadomo, w 2010 roku rozpoczęłam nową pracę w sędziejowickiej książnicy.

     

    Jest pani również egzaminatorem Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Łodzi. Jak ocenia pani poziom umiejętności językowych młodzieży?

    Do 2010 roku mogłam na bieżąco monitorować poziom prac pisemnych młodzieży, nie tylko w swojej szkole, ale także w losowo przydzielonych wypracowaniach podczas prac OKE w Łodzi. Zwykle wykonywałam obowiązki egzaminatora oceniającego prace na poziomie rozszerzonym, więc mogłam „delektować się” wypracowaniami humanistów kochających język polski. Moje odczucia były różnorodne; wśród prac dobrych i przeciętnych trafiały się perełki, jedyne w swoim rodzaju, w których wyczuć można było wielkie zamiłowanie do pięknego, bezbłędnego operowania słowem! Sprawdzanie takich prac stanowiło miłe przeżycie estetyczne. Obecnie tamte chwile to już wspomnienia. Dziś brakuje mi pracy w szkole, możliwości kształtowania umiejętności poprawnego używania polszczyzny, dlatego z wielką radością podejmuję pracę jurora w międzyszkolnym zimowym konkursie „Ludzie listy piszą” organizowanym przez podstawówkę w Okupie, międzyszkolnym wiosennym konkursie literackim w Zespole Szkół w Marzeninie i Sędziejowicach. Organizuję też konkursy językowo-literackie w bibliotece dla uczniów z terenu naszej gminy, warsztaty językowe, spotkania autorskie, które w niezwykły, a przede wszystkim odmienny od szkolnego, sposób wzbogacają słownictwo, gramatykę, składnię, frazeologię. Wszystko wskazuje na to, że umiejętności poprawnego posługiwania się językiem ojczystym nieustannie należy doskonalić, ponieważ wszechobecna kultura obrazkowa zubaża poziom komunikacji językowej.

     

    Spotkałam się z opinią, że statystyczny Polak w ogóle nie czyta. Zgadza się pani z tym sądem?

    Nie wolno generalizować, dlatego też zaprzeczam sformułowaniu „przeciętny Polak w ogóle nie czyta”, choć rzeczywiście poziom czytelnictwa w kraju znacząco obniżył się… i to jest bardzo smutne. Jednakże powtarzając takie opinie, obrażamy i krzywdzimy tych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez książek; ba, nawet jednego dnia bez książki! W moim otoczeniu takich osób jest całkiem sporo. I choć ogólnopolskie statystyki wskazują na spadek czytelnictwa, to w naszej książnicy systematycznie ten poziom podnosi się! W stosunku do roku 2016 w gminie Sędziejowice przeczytaliśmy o 1445 książek więcej. Czytelników przybywa, ilość przeczytanych książek wzrasta. Myślę, że ludzie popróbowali różnych nowych odmian kultury, rozrywki, niektórymi już nasycili się, a teraz wracają do najstarszych form rozrywki, do korzeni… Hałas i chaos życia codziennego, pośpiech, mnogość ofert spędzania wolnego czasu powodują, iż człowiek chciałby wyciszyć się, zrelaksować. A czy jest wspanialszy sposób, aby to uczynić, niż obcowanie z literaturą? W moim przekonaniu nie ma.

     

    Nauczyciel ma bardzo duży wpływ na młodego człowieka. Jest taka osoba, taki nauczyciel, który ukształtował panią zawodowo?

    Tak, oczywiście, że tak! Uczyłam się od mistrzyń. Pierwszą taką osobą była pani Jadwiga Sobczak z Buczku. Pokazała mi, że w cały ten trudny, a może czasami, dla młodego człowieka, nawet nudny proces nauczania należy włożyć wiele serca i ofiarować każdemu uczniowi najlepszą cząstkę siebie. Ona uczyła mnie też trudnej sztuki obiektywnego oceniania. Nasze wspólne lekcje z „Małym księciem” A. de Saint-Exupery zachowam w pamięci na zawsze. Wiola Kędzierska podczas moich praktyk studenckich zaprezentowała otwartą i bliższą partnerstwu postawę, jak i to, że „Słowacki wielkim poetą był” – to stereotyp, a młodzi nie lubią stereotypów. Pragną odkrywać i wznosić się na wyżyny. Pani Wiola nauczyła mnie, jak zwykłe lekcje przemienić w twórcze odkrywanie, co ważne w partnerstwie z młodzieżą. Małgorzata Krawczyk na co dzień w swej pracy stosowała humor językowy, co z kolei powoduje, że młodzież chętnie przychodzi na lekcje i rozwija się. Uśmiech z tamtych czasów pozostał mi do dziś! Basia Grabiszewska z ZSR w Sędziejowicach, nieżyjąca od wielu lat, pokazała, jak starszy nauczyciel może wspierać młodego w trudnej wędrówce na szczyt.

     

    Jest pani jedną z 36 osób w kraju przyjętą do Szkoły Liderów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. To ogromne wyróżnienie. W jaki sposób można je zdobyć? Jak pani się to udało?

    Pięciokrotnie realizowałam projekty PAFW Równać Szanse, stąd też powstało wiele działań, zainspirowanych potrzebami młodzieży z terenu naszej gminy i na rzecz tych młodych ludzi. To dało efekt w postaci listu intencyjnego ze strony Polskiej Fundacji Dzieci i Młodzieży z Warszawy, z zaproszeniem do udziału w tym prestiżowym konkursie. Resztę dopełniła odpowiednia dokumentacja oraz rozmowa kwalifikacyjna, w której wzięło udział ponad 300 osób z całej Polski. Zakwalifikowano tylko 36 liderów zmieniających rzeczywistość w swoich środowiskach. Tę rozmowę, która miała miejsca na ulicy Wiejskiej w Warszawie, wspominam jako jeden z najprzyjemniejszych egzaminów w życiu. Zakwalifikowanie do programu Liderzy Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności było równoznaczne z rozpoczęcie rocznej Szkoły Liderów w Warszawie, którą ukończyłam w 2016 roku. Niezapomniane przeżycia, doświadczenie, wiedza i pełny rozwój jako człowieka przyniosły mi także możliwość wizyt studyjnych oraz sieć kontaktów z liderami w całym kraju, z czego bardzo często korzystam na co dzień; to jest bezcenne.

     

    Od siedmiu lat jest pani dyrektorem biblioteki. Jakie tytuły cieszą się największą popularnością?

    Każdy czytelnik charakteryzuje się indywidualnym upodobaniem czytelniczym, gustem, wyborem. Niektórzy czytają literaturę modną, kontrowersyjną, o której jest głośno. Inni czekają na nowości, preferowane przez krytykę literacką. Jeszcze inni są wierni swoim ulubionym pisarzom. Trudno wskazać tytuły ponadczasowe i zmieścić je na małym skrawku papieru. Ostatnio do najchętniej czytanych na pewno zaliczyć można książki Joanny Miszczuk, Magdaleny Witkiewicz, Tanii Valko, Richarda Paula Evansa, Pauliny Simmons, Dana Browna, Remigiusza Mroza, Camilli Lackberg, Katarzyny Michalak, Izabelli Frączyk, Anny Karpińskiej i wiele innych.

     

    W jakim wieku są czytelnicy odwiedzający was najchętniej?

    Najczęściej odwiedzają nas czytelnicy młodzieżowi, głównie z racji zapotrzebowania na lektury szkolne, a także osoby nieaktywne zawodowo, seniorzy. Na trzecim miejscu plasują się pracownicy umysłowi.

     

    Z pewnością biblioteka docenia najwierniejszych czytelników.

    Oczywiście, że tak. Już 8 lutego tradycyjnie nagrodzimy tych, którzy osiągnęli w 2017 roku najlepsze rezultaty. Rokrocznie, od początku mojej pracy w bibliotece, nagradzamy osoby, które czytają najwięcej, w przeróżnych kategoriach. Pragniemy docenić jak największą liczbę miłośników literatury. Wyjątkowo w 2018 roku, z racji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, na uroczystość ogłoszenia wyników, wręczenia nagród przez sprzyjającego czytelnictwu wójta gminy Jerzego Kotarskiego, zaprosiłam Jolantę Szwalbe, najbardziej optymistyczną osobę, jaką znam, „księżniczkę uśmiechu”, jak ją nazywam. W tym dniu bibliotekę zaszczycą goście i sponsorzy, na przykład Paweł Grzesiak, Tomasz Bulik, Aleksandra Balcerowiak. W konkursie biorą udział dzieci, młodzież, seniorzy, radni, sołtysi, podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy, którzy również wiele czytają.

     

    Jaka jest pani ulubiona książka, ulubiony pisarz?

    Jest ich wielu, ale pisarze, których twórczość wciąż mnie inspiruje i kształtuje, to: Richard Paul Evans, Eric Emmanuel Schmidt, Diana Chamberlain, Michał Bułhakow, Wanda Półtawska, Olga Tokarczuk, Olga Rudnicka, Anna Karpińska, Sarah Joung, Izabela Sowa. Diamentowe pozycje, do których zawsze wracam, to: „Mały książę”, „Opowieści z Narnii”, „Opowiadania z Doliny Muminków”, „Chatka Puchatka” i inne książki z lat dziecinnych.

     

    Biblioteka w Sędziejowicach bezustannie pracuje na najwyższych obrotach. To nie tylko wypożyczalnia książek, ale również wyjątkowy ośrodek kultury. Które z podejmowanych działań i projektów cieszą się największym zainteresowaniem?

    Och, to prawda w stu procentach! Nieustannie i na najwyższych. Biblioteki dziś to już nie tylko wypożyczalnie, ale prężne ośrodki kultury, które łączą w swoich działaniach wiele inicjatyw, na które jest zapotrzebowanie społeczne. Łatwo nam dopasować się do potrzeb środowiska, bo ludzie po prostu nam mówią, co chcieliby robić, albo czego brakuje, jakie nowe formy pracy widzieliby u nas bądź w jakich nowych pomysłach chcieliby pomóc. Warto uważnie słuchać i przyglądać się temu, co niesie każdy dzień, a pomysłów na innowacyjną działalność na pewno nie zabraknie. Moja biblioteka, pełna najlepszych książek i cudownych ludzi, to instytucja, która integruje społeczność dzięki cyklicznym majowym rajdom rowerowym „Odjazdowy Bibliotekarz”, Narodowemu Czytaniu Literatury Polskiej, wyjazdom do kin, teatrów, muzeów, oper, na koncerty, na wycieczki turystyczno-krajoznawcze w różne zakątki Polski. Dzięki projektom jednoczącym społeczność dziecięcą, młodzieżową i tą bardziej dojrzałą, spotkaniom Dyskusyjnego Klubu Książki, konkursom, spacerom z książką i kijkami nornic wal king… Dużo by jeszcze wymieniać, naprawdę.

     

    Ale, żeby biblioteka odnosiła sukcesy, nie może działać w pojedynkę. Podstawą jest współpraca. Z kim współpracujecie?

    Zawsze to powtarzam: nie byłoby tylu sukcesów bez naszych partnerów! Krok w krok z nami idzie w przyszłość Gmina Sędziejowice z wszelkimi jednostkami i organizacjami. Są to: Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Sędziejowicach z przedszkolami, Zespół Szkół w Marzeninie, Kółko Rolnicze w Marzeninie, Dyskusyjny Klub Książki, Środowiskowy Dom Samopomocy w Sędziejowicach i GOPS, GOK, Strażacka Orkiestra Dęta „DRUH”, jednostki OSP w Grabi, Bilewie, Brzeskach, Marzeninie, Siedlcach, Żaglinach, Sędziejowicach, Sobiepanach, Grabnie, Kamostku, Pruszkowie, Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Gminy Sędziejowice, Koło Seniorów w Sędziejowicach, Zespół Śpiewaczy Sędziejowianki, Koło Seniorów w Grabicy, Rada Gminy Sędziejowice oraz wszystkie wspaniałe sołectwa gminne, Nadleśnictwo Kolumna, Leśnictwo Luciejów i Sędziejowice, Koło Łowieckie „Leśnik” Sędziejowice i „Rolnik” Pruszków, Parafia w Marzeninie, Grabnie, Pruszkowie i Sędziejowicach, Kluby Sportowe GKS Sędziejowice i „Sukces” Marzenin, Grupa Motocyklowa „Forever Young”, Powiatowa Komenda Policji w Łasku, Stowarzyszenie „Ikar” z Widawy, Dolina Rzeki Grabi w Łasku, placówka Fundacja Brata Alberta w Chorzeszowie, Stajnia „Stokrotka” w Buczku, Tygodnik „Poradnik Rolniczy” w Poznaniu, Towarzystwo Przyjaciół Ostrzeszowa, Zespół Szkół Rolniczych w Sędziejowicach, Zespół Szkół Mundurowo-Technicznych w Ostrowie, Szkoła Podstawowa w Okupie, Biblioteka Publiczna w Łasku, Buczku, Wodzieradach, Rabie Wyżnej, Pozezdrzu, Skórczu, Górznie, Główczycach, Ostrzeszowie, Słupsku, Łodzi, Świnicach Warckich, Piątku, Górze Św. Małgorzaty, Sieradzu, Zduńskiej, Woli, Zapolicach, Widawie, Szadku, Stowarzyszenie Rękodzieła Łaskiego „Szuflandia”, Fundacja Aktywizacja w Łodzi, Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności, Polska Fundacja Dzieci i Młodzieży, Fundacja Szkoła Liderów oraz sieć liderów w całym kraju. Tak mi przykro, jeśli pominęłam w tym miejscu któregokolwiek z partnerów, z którymi na co dzień współpracujemy. Przepraszam także, że nie wymieniam tu nikogo z imienia i nazwiska, ale nie sposób wyrazić na skrawku papieru mojej wdzięczności wobec tak dużej grupy osób.

     

    Imponująca lista współpracowników. Jest pani osobą znaną, cenioną i wielokrotnie nagradzaną. Która z nagród jest dla pani najcenniejsza?

    Taką nagrodą, która niezmiernie mnie ucieszyła, było zajęcie pierwszego miejsca w konkursie wojewódzkim „Działanie w Partnerstwie, Partnerstwo w Działaniu”, przyznaną przez Bibliotekę Wojewódzką w Łodzi w 2012 roku. Wtedy po raz pierwszy dostrzeżono i doceniono rolę partnerstw zawieranych przez naszą bibliotekę. Najcenniejszym jednak wyróżnieniem jest dla mnie medal Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, który otrzymałam w ubiegłym roku. To, że moja działalność została zauważona i doceniona na najwyższym szczeblu, niepomiernie mnie raduje. Mam to szczęście w życiu, że praca, którą wykonuję na co dzień, jest moją pasją, a więc tak naprawdę wcale nie pracuję! Dzieła literackie, sztuka we wszelkich jej przejawach i dziedzictwo kulturowe jest dla mnie jak tlen. Serio…

     

    Ma pani również duży wpływ na integrację lokalnego środowiska. Mieszkańcy chętniej wychodzą z domów, by zwiedzać, wędrować nie tylko po okolicy. Co sprawia im najwięcej radości?

    Ponieważ nie chcę wielokrotnie powtarzać tego samego, spróbuję ogólnie wyrazić, co przynosi nam najwięcej radości. Podczas wszelakich imprez, czy plenerowych, czy bardziej kameralnych, staramy się o jak najlepszą atmosferę; aby ludzie czuli się swobodnie, aby byli zadowoleni, aby wytwarzały się międzyludzkie więzy. Najważniejsi są ludzie i ich uczucia, a reszta, cała oprawa kulturalna to tylko tło dla tego, co w życiu najważniejsze. W całym pędzie tego świata często zapomina się o najbardziej elementarnych uczuciach, gestach, słowach. I nasza załoga biblioteczna stara się to ludziom zapewnić, oczywiście w jak najdoskonalszej oprawie literacko-kulturalnej. To, co wtedy powstaje, optymistyczna aura miłości, dobra, wzajemna pomoc drugiemu człowiekowi, jest najcenniejsze. To daje się wyczuć tylko sercem. Kiedy instynktownie odbieram takie „wibracje”, wiem, że dana impreza została dobrze przygotowana.

     

    Może pani zdradzić swoje plany na przyszłość?

    Uczę się „pobytu” w teraźniejszości. Do niedawna wciąż „chwytałam siebie” na myśleniu o tym, co było, lub o tym, co przyniesie czas, i jak ja to zorganizuję. Tymczasem przeszłości już dawno nie ma, więc po co analizować to, co bezpowrotnie minęło?, a przyszłości jeszcze nie ma, nie warto więc planować tego, co nawet nie ujrzało światła dziennego! A to, co jest najbardziej wartościowe, to TU i TERAZ. Tu i teraz są ludzie, którzy potrzebują pomocy, uśmiechu, szacunku, nowych doznań, dlatego trzeba pochylić się w służbie innym dziś; nie wczoraj i nie jutro. Tego właśnie się uczę, i przewrotnie, taki jest mój plan na przyszłość.

    Udostępnij