• 24-28 sierpnia 1942r. niemieccy okupanci wymordowali 3 tysiące Żydów w Łasku. Jedynie kilkuset nadających się jeszcze do niewolniczej pracy wysłano do łódzkiego getta. Pozostali zostali bestialsko zaduszeni spalinami w specjalnych samochodach. Przeżyli nieliczni.

     

    W tym roku 20 sierpnia w Łasku odbyły się obchody 75. rocznicy powstania getta. Mieszkańcy spotkali się przed kolegiatą, skąd udali na miejski rynek pod pamiątkową tablicę poświęconą Zygmuntowi Sosnowskiemu, który zginął w obozie koncentracyjnym m.in. za to, że pomagał żydowskim kolegom. Modlitwę odmówił ks. prałat Ireneusz Kulesza, krewny Sosnowskiego. Po złożeniu kwiatów pod tablicą, m.in. przez marszałka województwa łódzkiego Witolda Stępnia, wicewojewodę Karola Młynarczyka i burmistrza Łasku Gabriela Szkudlarka oraz przewodniczącego Rady Miejskiej zebrani udali się ma cmentarz żydowski na Podłaszczu. Tam w zadumie modlili się przedstawiciele różnych wyznań i kościołów. Ekumeniczną modlitwę poprowadził członek Zarządu Gminy Żydowskiej w Łodzi Leonard Śniadkiewicz. Po nim w imieniu administratora archidiecezji łódzkiej biskupa Marka Marczaka modlił się ks. Ireneusz Kulesza, a w imieniu biskupa Jana Cieślara z Kościoła ewangelicko-reformowanego ks. Paweł Meler. Patronat nad tym wydarzeniem objął marszałek i wojewoda woj. łódzkiego.

     

    O życiu i zagładzie

     

    Do jubileuszu przygotowało się również Muzeum Historii Łasku. Od 20 sierpnia do końca roku w muzeum dostępna jest wystawa „Życie i zagłada łaskich Żydów” upamiętniająca likwidację getta i wymordowanie żydowskiej społeczności Łasku w 1942r. Na ekspozycji są zdjęcia i dokumenty z różnych okresów historycznych, począwszy od fragmentów Ordynacji Miasta Dziedzicznego Łasku z 1790r. oraz Lokacje i przywileje miasta Łask z 1817r.

    Główną osią ekspozycji są tragiczne wydarzenia, jakie rozegrały się pod koniec sierpnia 1942 roku. Podczas wysiedlenia bito i mordowano przypadkowe osoby, a nieludzkiej zbrodni dokonano w Szpitalu Żydowskim przy Widawskiej 3. Jeden z SS-manów nadzorujących akcję likwidacyjną zasztyletował wszystkich przebywających tam chorych. Pozostałych Żydów z Łasku i okolic spędzono do kościoła katolickiego, gdzie zamknięto ich na trzy dni. Dokonano wówczas selekcji, podczas której młodych, zdrowych i silnych Żydów wywieziono do pracy w getcie łódzkim. Natomiast pozostałe osoby, w tym kobiety, dzieci i starców przetransportowano do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. Do mordowania ludzi Niemcy wykorzystali ciężarówki, które zamieniono w komory gazowe, gdzie Żydów powoli duszono spalinami. Ciała były wywożone do nieodległego lasu rzuchowskiego i tam umieszczano je w zbiorowych mogiłach. Holokaust przetrwała garstka łaskich Żydów. Po wojnie większość z nich wyjechała za granicę. Ostatnia Żydówka z Łasku Chaja Singer zmarła w 1996 roku. Ekspozycja ma na celu przedstawienie fragmentów życia łaskich Żydów oraz to w jak nieludzki, wręcz barbarzyński sposób niemieccy okupanci wyniszczyli w tak krótkim czasie całą społeczność żydowską, która kształtowała życie w Łasku od wielu wieków – mówi Arkadiusz Cieślak z muzeum.

    Wiek XX to czas dominacji gospodarczej właścicieli żydowskich w Łasku. Do nich należały prawie wszystkie garbarnie, tkalnia mechaniczna, młyn parowy, piekarnia, olejarnie i kaszarnie. Żydzi brali czynny udział w życiu politycznym miasta, a ich dzieci chodziły tutaj do szkół m.in. do Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 przy ul. Warszawskiej 13. Od 1927 roku działała Żydowska Biblioteka Ludowa. Odbywały się tam wszelakiego rodzaju wystawy i konkursy. Powołano także kluby sportowe: Żydowskie Stowarzyszenie Gimnastyczno-Sportowe oraz Żydowski Klub Sportowy „Makabi”.

    Pozycja społeczna Żydów w Łasku była bardzo dobra. Posiadali miejsca kultu, tj. synagoga, dom modlitwy chasydów, dom modlitwy w Kolumnie, cmentarze. Połowa rzemieślników należała do różnych cechów. Przed wojną Żydzi mieli znaczny wpływ na charakter miasta, stanowili około 40% całej ludności. Wszystko zmieniło się wraz z najazdem hitlerowskim we wrześniu 1939 roku.

    W Łasku powstało getto. W piekarni Eliezera utworzono publiczną kuchnię, w której codziennie wydawano posiłki.

    Kolejki przed kuchnią stawały się coraz dłuższe, aż wreszcie cała społeczność żydowska została zepchnięta do nędzy. Mieszkaliśmy z kilkoma rodzinami w jednym wspólnym domu. Na wszelki sposób staraliśmy się tworzyć odrębne pokoje. My kobiety cierpiałyśmy bardzo z rąk komisarza sanitarnego. Pozwalał sobie na różne orgie z dziewczętami i kobietami żydowskimi. Każdy wierzył z fałszywą nadzieją, że nastąpi cud być może – wspominała Rachel Grindler-Korn.

    Podczas okupacji w synagodze Niemcy urządzili rzeźnię, dzięki czemu nie została całkowicie zniszczona. Po wojnie w zrujnowanym budynku garstka ocalałych Żydów odprawiała modlitwy. W grudniu 1949 roku spłonęła remiza straży pożarnej na placu przed kościołem. Poszukując nowej siedziby, zwrócono się do władz wojewódzkich o przekazanie synagogi na potrzeby straży. Tę decyzję podjęto bez zgody gminy żydowskiej, która wcześniej zrezygnowała z kilku nieruchomości. Pomimo protestu i składanych skarg, Żydzi utracili synagogę wraz z całym przyległym placem, który niegdyś służył jako cmentarz.

    Getto zlikwidowano 24 sierpnia 1942 roku. Niektórym udało się przeżyć. Był to m.in. Idel Singer. Tytuł felczera zdobył na rosyjskiej uczelni w czasach caratu. W 1922 roku było w Łasku 3 lekarzy i 2 felczerów. Pełnił również funkcję zastępcy prezesa w Związku Zawodowym Rzemieślników Żydów w Łasku. Przed wojną stał na czele Szpitala Żydowskiego, który mieścił się ul. Widawskiej 3. Podczas okupacji był zmuszony pełnić rolę lekarza stwierdzającego zgon pomordowanych Żydów. Udało mu się uciec z getta z Łasku. Dzięki zakupionym aryjskim dokumentom przedostał się do Warszawy. Podczas Powstania Warszawskiego założył szpital dla rannych żołnierzy przy ul. Marszałkowskiej 42. Powrócił do Łasku i osiadł z żoną Chają w domu na rogu ul. Górnej i Narutowicza. Zmarł w 1962r. Pochowany został na cmentarzu żydowskim w Łodzi.

    Chaja Singer z domu Szpilman w 1918 roku z rodziną zamieszkała w Łasku. Jej rodziców Niemcy zamordowali w rodzinnym mieście, a syna w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Razem z mężem również uciekła z getta na chwilę przed jego likwidacją. Ostatnie pieniądze wydali na podrobione aryjskie dokumenty. Pojechali przez Zelów do Piotrkowa Trybunalskiego, a stamtąd pociągiem do Warszawy. Przebywała tam aż do upadku Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Ukrywała się w ruinach aż do wkroczenia Armii Czerwonej. Po powrocie do rodzinnego miasta zaczęła pracę w magistracie. Większość ocalałych Żydów, a było ich 70, wyjechała za granicę. Chaja pozostała na miejscu, lecz zmieniła imię na brzmiące bardziej po polsku Helena. Zmarła w Łasku w 1996 roku. Została pochowana na cmentarzu żydowskim w Łodzi. Wraz z jej śmiercią zakończyła się wielowiekowa historia Żydów w Łasku.

    Ocalał również Abram Tobiasz. 20 marca 1940 roku w Podłaszczu został schwytany, gdy jechał ostrzec znajomych Polaków o planowanych aresztowaniach. Niemcy zabrali go bez dokumentów, dzięki czemu nie zorientowali się, że złapali Żyda. Trafił do obozu pracy koło Kobylego Pola pod Poznaniem. Pod koniec 1941 wysłany został do Oświęcimia. Dzięki dobremu zdrowiu zdołał przeżyć. Pod koniec wojny pracował w kopalni w Lubiążu. Szczęśliwie znalazł się w grupie więźniów przenoszonych z Oświęcimia na zachód, gdzie doczekał uwolnienia przez Armię Czerwoną. Powrócił do Łasku, lecz z jego rodziny nie ocalał nikt. Wojna zabrała mu żonę, dwie kilkuletnie córki oraz krewnych i znajomych. Zamieszkał w byłej mykwie, adaptując ją na skromne mieszkanie. Gdy w 1951 roku Miejska Rada Narodowa przekazała synagogę i mykwę na potrzeby Ochotniczej Straży Pożarnej, nikt nie śmiał go stamtąd usunąć. Umarł 16 maja 1991 roku.

     

    Wstrząsające wspomnienia

     

    Ostatnim etapem miejskich uroczystości był występ artystyczny w Łaskim Domu Kultury. Tam Adam Łoniewski przeczytał fragmenty wspomnień Kazimierza Latuśkiewicza.

    Ulica Żeromskiego spokojna jak to w czasie okupacji. Nie widać śladu przechodniów. Od czasu do czasu ktoś się pokazuje i znika. Nagle od strony zachodniej wjeżdżają cztery samochody i wyskakują z nich ludzie w czarnych mundurach i rozsypują się w tyralierę, obstawiając getto, które znajdowało się w czworoboku ulic: Konopnickiej, Żeromskiego i Kilińskiego. Ludzie w zabudowaniach ściśnięci do niemożliwości. Warunki mieszkalne i higieniczne okropne. Panuje straszny głód. Kiedy mijałem ludzi z getta, to młodzież na klęczkach prosiła, żeby ich zatrudnić. Przy takich zajęciach zawsze coś dostawali od miejscowej polskiej ludności do jedzenia i trochę drewna do rozpałki. Żydzi musieli coś zauważyć, bo w getcie zawrzało jak w ulu, wyskakiwali z domówi i z powrotem do nich wbiegali, krzycząc i nawołując. Gestapowcy wpadli na ulicę getta z donośnym krzykiem i strzałami nie na postrach, a wręcz ludzi. Zaczęły słać się trupy na ich drogach. Ten krzyk „raus, schnell” słychać było poza obozem. Wypędzonych bito i kopano. Kto chciał cofnąć się do pomieszczeń, został zabity w progu mieszkaniu. Chorych, którzy nie mogli o własnych siłach wyjść, zabijano strzałem z pistoletu. Co kilka metrów na chodnikach, rynsztokach leżały trupy. Był to pogrom nie do wyobrażenia. W XX wieku ludzie dopuszczali się tak krańcowego zwyrodnienia. Dla Niemców strzelanie do ludzi było polowaniem, zabawą. Wszystkich mieszkańców wypędzonych na ulicę ustawiano czwórkami przy donośnym krzyku i biciu dla uzyskania największego strachu, a co za tym idzie i posłuszeństwa. Strzałem z pistoletu pozbawiono życia kilku osób. Ginęli przeważnie ci ustawieni na bokach kolumny, a to dlatego, że nie utrzymywali porządku w szeregu. Ci, którzy szli brzegiem kolumny, byli bici przeważnie po głowie. Co 10-20 metrów padały kolejne strzały i znów ginęli ludzie. Między oprawcami byli nie tylko Niemcy, ale również obcokrajowcy, gdyż słychać było także inne języki. Na rogu Konopnickiej i Kilińskiego jeden z oprawców przegonił siedmiu Żydów i przy narożnej studni strzelał z uśmiechem na twarzy w tyły. Jeden z dzieciaków wyskoczył z kolumny, bo zobaczył pędzącą matkę. Został uderzony brukowcem kilka razy i upadł na bruk. Wtedy podszedł oprawca i zastrzelił go na oczach matki. Ta rzuciła się na umierające dziecko, podniosła jego głowę zalaną krwią, podbiegł do niej gestapowiec i uderzeniem obcasa zmasakrował jej twarz, a następnie pozbawił życia dwoma strzałami w głowę. Zabitych pozostawiono na ulicy przy rynsztoku.

    Przy kinie stał sklepowy budynek z wejściem od frontu. Dwóch gestapowców przyprowadziło tam kilkunastu Żydów. Po kolei kazali wchodzić im do pomieszczenia. Kto przekroczył próg, wtedy padał strzał w tył głowy. Jeden z nich klęczał i prosił o darowanie życia. Strzałem w tył głowy zakończył swój żywot. Po tym zbiorczym mordzie dołączyli do pozostałych. Tym właśnie sposobem przeprowadzono ich przez ulicę do bramy kościoła, gdzie zamknięto ich na trzy dni. Oprawcy przeprowadzili selekcję. Młodych oddzielili od starych i zaprowadzili ich do tzw. glinianek. Nastał dzień wywożenia całych rodzin. Przyjechały samochody ciężarowe, kiedy samochód był już zapełniony, jeden z oprawców wyjął bagnet i nim dźgał w nogi; okaleczone ofiary pchały się do przodu, by uniknąć ciosów i tym sposobem jeszcze kilkoma osobami udało się wypełnić samochód. Po zamknięciu tylnej klapy widziało się ściekającą krew.

    Przechodziliśmy przez tę ulicę, co kilka kroków leżały zwłoki mężczyzn, kobiet i dzieci. Widok był straszny, jak po jakimś kataklizmie. Przed budynkami na schodach i progach leżały bezwładnie trupy pomordowanych. Kilkunastu Żydów i żandarm zbierali te zwłoki i układali na platformę i wywozili na cmentarz w okolicach Podłaszcza. Cała ta dzielnica getta wyglądała jak wielkie cmentarzysko. Zdawało się, że wszędzie czuć trupi zapach. Ja miałem wrażenie, że zabici wstają i idą za mną. Jest to niesamowite wrażenie, idąc przez miasto umarłych”…

    To tylko fragment tych przerażających wspomnień, które zszokowały widownię. Następnie nadszedł czas na zadumę i refleksję oraz przemowy zebranych gości. Żadne słowa nie są jednak w stanie opisać tej niewyobrażalnej tragedii.

     

    Materialne wspomnienia po Żydach w Łasku pozostały. Aktualna remiza OSP to dawna żydowska synagoga. W podwórzu jednej z kamienic przy placu 11 Listopada znajduje się kuczka, czyli zewnętrzny ganek do obchodów święta sukkot. Warto odwiedzić również cmentarz żydowski w Podłaszczu. Ostatni pogrzeb odbył się tam w 1942 roku. Podczas II wojny światowej Niemcy zdewastowali cmentarz. Młyn motorowy przy ul. Narutowicza również należał do żydowskiego właściciela. Odwiedzając Muzeum Historii Łasku, koniecznie zapytajmy o judaice, w której znajdują się wspomnienia o łaskich Żydach.

     

     

     

     

    Nastanie ciemności,

    czyli elegia o likwidacji łaskiego getta

     

    Był sierpień roku czterdziestego drugiego,

    Żydzi łascy czuli – nastąpi coś złego.

    Gdyż co dzień w innych gettach banda szatana

    Swój morderczy taniec pląsała od rana.

    Gdy pod Stalingradem bitwę rozpoczęto,

    Nad łaskim gettem słońce zasłonięto.

    A było to dnia dwudziestego trzeciego,

    Rozpacz i śmierć weszły do Łasku mojego.

    W getcie popłoch, niczym w niszczonym mrowisku,

    Mieszkańcy stanęli – tuż przy urwisku.

    Paraliż i strach zakradły się w ich serca,

    Gdy im się objawił bezbożny morderca.

    Do likwidacji gett już był zaprawiony

    I nie miał litości wróg znienawidzony.

    Była niedziela i upalna pogoda,

    Gdy Żydów zaczęła się męczeńska droga.

    Gwiazdy Dawida miało nad trzy tysiące,

    Nie były to gwiazdy szczęście przynoszące.

    Chociaż te ulice i miasto kochali,

    Biedni swe domy na zawsze opuszczali.

    Dla tych, co odeszli od tradycji, wiary

    Nawet prawy Jahwe nie chciał takiej kary.

     

    Raus! Raus! wykrzyczane w języku Goethego

    Burzyło powietrze miasteczka naszego.

    Kolumnę skazańców brukiem Kilińskiego

    Pędzono do Madonny della Robbiego.

    Ona też Żydówką, jak pisano, była

    I Syna swego przez nienawiść straciła.

    Nie mogły nic sprawić władze Judenratu,

    By maszyna mordu zacięła się katu.

    Kule, nahajki i buty śmierć zadają,

    A ludzie niczym muchy na bruk padają.

    Ginęły dzieci z rąk siepaczy Hitlera,

    Ich ciał konających z bruku nikt nie zbiera.

    Starzec, co nie trzymał swojego szeregu,

    Zginął z oczyma zwróconymi ku niebu.

    Tych, co kryć się chcieli po znajomych kątach,

    Myśląc, że są wolni, choć ślady po pętach,

     

    Po zapachu strachu odszukano psami,

    By zaraz przy studni śmierć zadać kulami.

    Odmani, niczym ówcześni Kainowie,

    Pałkami razili po plecach i głowie.

    Chorzy w szpitalu też bezpieczni nie byli,

    Ostry sztylet tańczył wokół każdej szyi.

    Ktoś za kromką chleba, schylił się ku ziemi.

    Nie podniósł się z niej, pozostał wśród kamieni.

    W ostatnim odruchu matka dziecko tuli,

    Choć jej ręce sztywne od niemieckiej kuli.

    Przerażone dzieci matek wciąż szukały,

    Kobiety w kolumnie włosy swe szarpały.

    Za kogo niewinni tę karę ponoszą?

    Nękani Żydzi – o prawo życia proszą.

     

    Tak w tym marszu śmierci doszli do kościoła,

    Gdzie oczekiwano pomocy anioła.

    Tam z nich wydzielono tych silnych do pracy,

    Resztę uwięziono, nie dając im macy.

    Głodni, wyczerpani, z sił poopadali,

    Oprawcy ich później do Chełmna zabrali.

    Jechali w upale, miast łaźni w pałacu,

    Samochody śmierci tam stały na placu.

    Do nich wchodzić zmuszano, bijąc po plecach,

    Gazem mordowano i spalano w piecach.

    Nieludzko straceni, w popiół obróceni,

    Po swojej golgocie rozsiani po ziemi.

    Tylko drżenie drzew historię zamyka,

    Nikt na ich grobach nie złoży kamyka.

    Ilu wypędzono, nikt dziś nie pamięta,

    Ich nazwisk nie ujmie łaska księga święta.

    Jako świadek zagłady zginął także bruk.

    By dobrze je poznać, nie zaprzestań prób.

    W rocznicę wydarzeń pochylmy swe głowy

    Przy grobach w Podłaszczu w tym akcie żałoby.

    W 75. rocznicę wydarzeń

    – Ryszard Wróbel

     

    Udostępnij