Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image

| March 25, 2019

Scroll to top

Top

No Comments

List do redakcji

List do redakcji

„Wiosna, wiosna, wiosna, ach, to ty!”
– śpiewał Marek Grechuta
Nadchodzi właśnie pora roku, która najbardziej kojarzy się nam z czasem miłości i zakochania, a bez której tak naprawdę nie byłoby następnych. Więc siłą rzeczy wiosna jest matką i ojcem pozostałych pór roku. Dlaczego więc tak niesłusznie pomijamy ją w naszym życiu?
Na dobrą sprawę to właśnie na wiosnę powinniśmy robić jakieś plany i założenia, zmieniać sposób życia i myślenia. Nie mówiąc już o generalnych porządkach. Ostatnio udało mi się przespacerować ulicami naszego Pięknego Miasta i popatrzeć na nie okiem zakochanej osoby. Mimo ogromu mego uczucia i, mając na uwadze, że miłość czyni nas ślepymi, nie mogę udawać, że obiekt mego uczucia ma się dobrze. Bo się nie ma. I nie chodzi mi o kondycję finansową. Chociaż, być może jej fatalny stan daje tak opłakane skutki. Wszędzie walają się odpady cywilizacyjne – butelki, puszki, folie, niedopałki papierosów, a nawet części niezidentyfikowanych obiektów. Niestety, nie możemy wszystkiego zrzucić na kosmitów, bo po pierwsze tak naprawdę nikt ich nigdy w naszym mieście nie widział, a po wtóre wątpię, aby zechcieli pofatygować się osobiście na naszą planetę. Po co? Aby zatruć się powietrzem przesyconym odorem tego, co spalamy w piecach? Poślizgnąć się na puszce lub butelce po piwie czy zostać przejechanym, prawidłowo przechodząc po pasach. Chociaż może lubią mieć podwyższony poziom adrenaliny, więc być może zachwyciłaby ich walka o przetrwanie, która codziennie toczy się między miłośnikami rowerów a pieszymi.
Tak naprawdę pieszy w naszym mieście nie ma łatwego życia. Albo zabije go auto, gdy truchtem przebiega przez ulicę, albo doprowadzi do kalectwa młody rowerzysta pędzący z nadmierną prędkością po chodniku. Chociaż starsze osoby też mają swój wkład w te niechlubne zawody. Ostatecznie możemy zaryzykować jazdę autobusem, o ile uda nam się w godzinach szczytu wepchnąć do wozu i mamy jeszcze tyle siły, aby wywalczyć sobie stojące miejsce z osiłkami w wieku szkolnym. A młodzież mamy dorodną, chociaż, niestety, głuchą i niedowidzącą. Dawno już nie widziałam, aby któryś osiłek ustąpił miejsca starszej osobie. Chociaż nie, widziałam. Wstał, ponieważ musiał wysiąść.
Aby jednak nie zyskać miana osoby, która umie tylko narzekać, powiem, że każdy minus można przerobić na plus. Puszki są źródłem dochodu niemałej części naszego społeczeństwa. Podobnie jak butelki. Kierowcy – wariaci czasami przyczyniają się do podreperowania budżetu naszego miasta – chodzi o mandaty. Dają zarobić lekarzom, agentom ubezpieczeniowym, właścicielom warsztatów samochodowych, prawnikom. W najgorszym razie zakładom pogrzebowym. Widok pędzącego rowerzysty, a więc widmo śmierci przyczynia się do zwiększenia sprawności ruchowej, mniej wydamy na lekarzy i rehabilitantów. Jeśli zaś chodzi o głośną muzykę – za cenę jednego biletu możemy posłuchać hitów muzyki co prawda bliżej nieokreślonej, ale przy tym nauczyć się kilku słów, bez których nie będziemy w stanie zrozumieć własnych dzieci bądź wnuków. Czyli jakieś tam korzyści są. Poza tym, jak zwykle uratuje nas przyroda. Jeszcze troszkę, a trawa podrośnie i częściowo zakryje to, co człowiek napaskudził.
Życząc dobrego samopoczucia, idę do ogródka. Znów kosmici nawrzucali mi do niego niedopałków i rzeczy mało przydatnych w domu. Bez słowa wyniosę je do pojemnika. Mam do niego bliżej niż inni. Mieszkam na parterze.
Bożena

Wstaw komentarz